[ Na górze II ]
wtorek, 24 marca 2009 21:40:23


Gdybyś była ze mną

może usłyszałabyś moje słodkie i przymilne

słowa,

nagie drzewa w dole i dobrze widoczne odrzutowce

olbrzymie przewody telegraficzne i trawiasty śnieg,

niebo blade jak na fotografii i splątane powietrze

trzeszczące nad falującym bagniskiem

byłyby listowiem

wokół głębi twego głosu,

gdybyś uznała mnie za swego, nie tak zwyczajnie,bez ograniczeń.

Oto tutaj

wspiąłem się tak wysoko,

by potwierdzić to i wszystkie głosy

kochanków oraz przyjemny chłód.


komentarze [2]

[ hehe! ]
poniedziałek, 29 września 2008 20:53:02
Piszę coś, żeby mi bloga nie zamknęli ;D

komentarze [0]

[ there is no happy here ]
piątek, 23 maja 2008 14:06:18
Miło, że pojawiły się prośby o nową notkę. Wprawdzie niezbyt wiele, ale zawsze. Kiedy tylko miałam pomysł na jakąś notkę, była awaria myloga. Teraz mylog działa, a ja nie mam pomysłu... Bardzo spragnionych mojej TFUrczości zapraszam na livejournal, link z boku.

Nie pisałam prawie 2 miesiące. Przez ten czas działo się wiele, udało mi się odkryć wiele rzeczy.

30 marca
Nie przyszedłeś tu dla mnie, nie jesteś tu dla mnie. Pamiętasz, jak trzymałeś moją rękę tak, jak gdybyś miał jej nigdy nie puścić? Nie pamiętasz, bo nigdy tego nie robiłeś.

2 kwietnia
Pamiętam, jak czytałam opowiadanie o Ronie i Hermi. Sączyłam herbatkę, a za oknem padał śnieg. To opowiadanie było piękne. Nie przesłodzone, z dozą bajkowości i realizmu. Ale i tak, dla mnie to niemożliwe.

3 kwietnia
Obstacle 2.

5 kwietnia
Film był fajny i fajne było rysowanie najpiękniejszej tęczy dla mamy. Kocham mamę. Szkoda, że ciągle mnie rani.

7 kwietnia
Więc nie martw się, nigdzie się nie śpieszymy.
Błogosławić mój padnięty komputer, który dał mi pretekst, żeby pójść do Rafała. Do tej pory pamiętam, co robiliśmy. Rafał prubował trafić piłkom od tenisa do bramki z moich nuk :D ślepy był i mu sie nie udawało xdd obczajaliśmy liste zespołuf kture grały w cbgb i była beka z glut szarlot na pszykłat xdd i usłyszałam że moja koszulka converge jes nacjonalistyczna < hahaha > pięknie było widzieć rafała w deszczu i w śniegu c; nie zapomne tego :<

komentarze [1]

[ jest nowy szablon ]
wtorek, 25 marca 2008 12:19:17
...to może przydałaby się i nowa notka?
Ha, od teraz daję ikonkę na początku każdej notki. :D

Zgodnie z wcześniejszymi podejrzeniami, zauważyłam już u siebie syndromy wiosennej depresji. Za oknem prószy śnieg, ale słońce jest nieznośnie wiosenne. Tak jak rozwijające się zielone listki na krzakach. Wiosna przypomina mi, jak mając 8/9/10 (?) lat patrzyłam na zachód słońca i płakałam, myśląc o swojej przyszłości. 7 lat później okazuje się, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza od moich dawnych wyobrażeń.

Zna ktoś jakieś fajne fan ficki HP? Po obejrzeniu 3 filmów na tvn czuję niedosyt ;]] Byle nie ze Snape'em, wskazane z bliźniakami lub chociaż jednym z nich ;DD

komentarze [5]

[ kombinerki czipsy batony ]
środa, 19 marca 2008 17:12:28
Centrum Gorzowa. Joanna siedziała przy plastikowym białym stoliku, jak zwykle samotnie.
- Cześć - usłyszała nagle za swoimi plecami. - Możemy się dosiąść?
Joanna odwróciła się i ujrzała Bartka ze swojej klasy, szczerzącego się do niej, w towarzystwie Walentynkowicza.
- Oczywiście - odpowiedziała Joanna, nieco zdziwiona. Bartek chce z nią gadać?
Chłopcy usiedli i pogrążyli się w rozmowie, w ogóle nie zwracając na nią uwagi.
- Wspaniale... - pomyślała Joanna, podpierając głowę ręką i obserwując ruch uliczny. Chłopcy nadal rozmawiali o jakichś pierdołach, a Joanna pogrążyła się w bezcelowych myślach, od czasu do czasu zerkając na piękne włosy Bartka. Czuła się, jak gdyby była muchą na stoliku, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Była piękna pora dnia: okres przejściowy z popołudnia do wieczoru; niebo było szare i bezchmurne, a powietrze przyjemnie chłodne, ale nie zimne.
Po jakimś czasie obaj chłopcy wstali. Walentynkowicz odszedł i Joanna pomyślała, że Bartek zrobi to samo. Ale nie. Bartek usiadł, splótł dłonie na stoliku i spojrzał na nią swoimi wielkimi niebieskimi oczami. Jak gdyby nigdy nic. Joanna nie wiedziała, co ma zrobić. Czekała.
- Jak się czujesz? - zapytał Bartek.
- Dobrze - odpowiedziała zgodnie z prawdą Joanna. I rozmawiali. Bartek niby był taki sam jak w szkole, a jednak inny. Nie ignorował jej. Był z nią szczery. Joanna to czuła. I czuła się dobrze w jego towarzystwie. Czuła, że ją lubi, a on nawet nie wiedział, jakie to dla niej ważne.
- Zimno mi - powiedziała po pół godzinie rozmowy. - Chyba pojadę do domu się przebrać i spotkamy się za godzinę, dobrze?
- A gdzie?
- Ty wymyśl.
- Może pójdziemy do różowej koszuli?
- A co to jest?
- Taki klub...
Joanna wykrzywiła się.
- Nie chcesz?
Joanna zdecydowanie potrząsnęła głową.
- To pojadę z tobą do domu, a po drodze coś wymyślimy.
W tramwaju Joannę rozbolał brzuch, a Bartek przytulił ją do siebie i zaczął masować bolące miejsce. Pochylił się i ucałował jej rude włosy.

komentarze [5]

[ może już nie bądźmy tak szczerzy, chyba jednak niektóre rzeczy lepiej zachować dla siebie ]
sobota, 8 marca 2008 11:04:44
Oni wygrywają.
To niesprawiedliwe, wiem, ale co jest sprawiedliwe?
Czy mam być nadzieją serca, które straciło prawdziwą miłość? Takie serce nie ma nadziei. Ma siłę, nie boi się już żadnego bólu.
Tyle razy ustawiałam się w kolejce po to, co miało być moje.
Jak mogłam znów tego nie dostać?

Bóle głowy i zmartwienia, płacz i krew.

Ale w końcu mi się coś udało.
Tytuł.

komentarze [2]

[ -- ]
środa, 27 lutego 2008 21:57:29

I wish I'd have died in your arms the last time we were together,
So I wouldn't have to wake without you today.



płacz.

komentarze [1]

[ powiedzmy sobie szczerze ]
niedziela, 24 lutego 2008 21:28:54
Nie umarłam z zazdrości. Jakoś to przeżyłam. Głównie dzięki pięknemu snu, który miałam. A dzisiaj... nawet dobrze. Jakoś powoli wszystko zaczęło się układać. Wciąż mam cel. Dzięki motywacji zachowuję przytomność. Mam tę pewność, że to, co mnie motywuje, jest cenniejsze niż jakikolwiek kawałek papieru. Mam zadanie do wykonania, i nie spocznę, dopóki go nie wypełnię. Zostało niewiele czasu. Mam nadzieję, że uda się jutro. Anioł zstąpi z nieba.

komentarze [4]

[ wiooooosna? ]
sobota, 23 lutego 2008 19:46:07

Pewnej wiosny miałam depresję. Od tamtej pory nienawidzę wiosny. Wszyscy ją kochają, a ja nienawidzę. Patrzę na liście kiełkujące na krzewach przed moim domem i robi mi się smutno już na samą myśl o tym, co niedługo mnie czeka. Jeszcze większa depresja niż wtedy. Z tego samego powodu. Przyszłość. Nic dobrego ona nie przyniesie. Nie chcę przyszłości. Chciałabym, aby pewnego dnia czas zaczął biec wstecz. Albo żebym umarła i narodziła się jeszcze raz. W nowym wcieleniu, ale tak samo zajebista.

Słucham właśnie summerholidays vs punkroutine. Samo mi się wybrało w winampie. Może to jakiś, kurna, promyk nadziei. Bo ta piosenka zmotywowała mnie do działania. Uświadomiła mi, że lepiej spróbować i odnieść porażkę, niż w ogóle nie spróbować. Gdyby nie summerholidays, nie byłoby wspaniałego sylwestra, nie byłoby wspaniałego czwartku. Ciekawe, czy rekolekcje też będą takie wspaniałe? ;DD

Wiosną będę codziennie wychodziła na trawnik przed dom, patrzyła na zachód słońca i płakała. Tak jak wtedy. Ja naprawdę uwielbiam płakać. Przeżywam wtedy jakieś takie oczyszczenie [katharsis xdddd]. No ale bum, zeszłam już z tematu. Jak zwykle.

Dziś wieczorem przeżywam szczególną śmierć z zazdrości.

komentarze [0]

[ na! bum ]
piątek, 22 lutego 2008 19:33:04

dwuch gejuw miało stłuczke samochodem z facetem. geje chcom dzwonić po policje.
- dam wam 100zł, tylko prosze, nie dzwońcie - muwi facet
- zdzisiu dzwon.
- 200zł?
- zdzisiu dzwon.
- 500zł?
- zdzisiu dzwon.
facet sie wkurwił:
- to chuj wam w dupe!
- czekaj zdzisiu, on chce sie dogadać




Dlaczego Mojżesz przeprowadził żydów przez morze?
-Bo sie wstydził z nimi iść przez miasto.



Na dyskotece chlopak caluje sie z dziewczyna, tylko ona co jakis czas spluwa (jakby sie piachu najadla, albo palila sporty bez filtra). Chlopak w koncu nie wytrzymal i pyta:
-Co ty tak plujesz co chwile?!
Dziewczyna, lekko zawstydzona:
-Aaaaa, bo przed chwila robilam laske Grzeskowi....., a on walil wczesniej w dupe Bozene....., a ona jadla makowca.....



Przychodzi stonoga do szewca a szewc: Nawet mnie nie wkurwiaj.



Ulubione dyscypliny sportowe żydów?
Judo i żyd oszczepem.



Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do rana. Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z lóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu dziecinstwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni. Wczołgał się do kuchni i widzi jak jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył. Ostatnimi siłami siegnął po jedno i w tym momencie żona zdzielila go ścierką mówiąc: - Zostaw kurwa, to na stypę !



Jedzie dwóch mężczyzn pociągiem jeden nazywa się Bułko a drugi Piwko. W pewnym momencie Bułko zwraca się do Piwka:
-Piwko, ułożyłem o tobie wierszyk, chcesz usłyszeć?
- tak dawaj.
- ale nie obrazisz się?
- nie no stary co ty, opowiadaj.
- Piwko Piwko
ty dziwko
- ...
po chwili Piwko zwraca się do Bułka:
-Bułko, ułożyłem o tobie wierszyk, chcesz usłyszeć?
- tak dawaj.
- ale nie obrazisz się?
- nie no stary co ty, opowiadaj.
- Bułko Bułko
ty chuju.



z kręgów harcerskich (ważne przeczytać na głos!)
-jest druh Boruch?
-nie ma druha Borucha



Przychodzą niemieckie pływaczki po olimpiadzie w Sydney do swojego trenera i mowią:
P: Panie trenerze, my już nie chcemy brać wiecej tych sterydów i temu podobnych świństw.
T: Ale czemu, co się stało, czy macie jakieś konkretne powody??!!
P: Nie chcemy ich wiecej brać, bo nam po nich włosy rosną!!
T: Ale czy to jakiś poważny problem? Gdzie wam te włosy rosną, pod pachami, na nogach czy rękach??
P: Nie, na jajkach.



Rozmawiaja trzy owoce.
-Jestem kiwi co kazdego ozywi.
-A ja jestem cytryna i lubi mnie cala rodzina.
-Jestem marakuja. Nie wiem co powiedziec.



dlaczego jaroslaw k. nie ma zony?
bo mu brat najlepsza dupe wyhaczyl.



Zakłady Mięsne, rzeźnia nr 5.
Stoją dwie krowy:
- Jestem Mucka, cześć.
- A ja Krasula.
- Pierwszy raz tutaj?
- Nie, kurwa, drugi...



Do taksówki wsiada napakowany, łysy jegomość w dresie i krzyczy do taksówkarza:
- Napierdalaj na Mickiewicza!
Wyrwany z zadumy i przestraszony taksiarz:
- Pierdolony Mickiewicz, takie chujowe wiersze pisał, a "Pana Tadeusza" to już strasznie spierdolił!



facet u okulisty.lekarz:
-musi pan ograniczyć masturbację
-Co?a jaki to ma związek z oczami?
-żaden ale wkurwia pan ludzi w poczekalni.



Facet posuwa kota od tyłu. Jak skończył kot odwraca się i pyta:
-Czy masz jeszcze jakieś życzenie, Dariuszu?



Wraca facet zmęczony po pracy do domu, otwiera drzwi, wchodzi do kuchni, patrzy a tam siedzi mały pingwin i płacze.
-Co się stało, pingwinku?, pyta
-Piiii, Piiii...
-Przepraszam, ale nie rozumiem co do mnie mówisz, jesteś może głodny?-pyta facet
-Piiii, piiii...
Facet wyciąga z lodówki 3 cytryny, bitą śmietanę i sos waniliowy i robi pingwinowi deser. Podaje go pingwinowi. Pingwin wyciąga łyżeczkę z szafki, nalewa sobie likieru, który stoi w barku i zjada cały deser.
Facet patrzy jak pingwin je a potem pyta:
-I co pingwinku smakowało ci?
-Piii, Piii...
-To może teraz w coś się pobawimy?-pyta facet
-Piii, piiii...
Facet wyciąga swoją kolejkę elektryczną, rozkłada szyny, domki, ludziki, drzewka...wszystko ręcznie malowane, zagranicznej produkcji. Odwraca się żeby zawołać pingwinka ale zwierzęcia już nie ma. Zauważa natomiast kartkę pozostawioną przez niego na stole. Podnosi ją i czyta:
"CHYBA CIĘ POPIERDOLIŁO SKORO MYŚLAŁEŚ, ŻE BĘDĘ SIĘ Z TOBĄ BAWIŁ JAKĄŚ ZASRANĄ KOLEJKĄ. MAM LEPSZE RZECZY DO ROBOTY. I CO TO WOGÓLE BYŁ ZA DESER, KURWA? WCALE MI NIE SMAKOWAŁ"



Mały Jasio poszedł raz do cyrku. Usiadł w pierwszym rzędzie żeby wszystko widzieć. Doznawał do momentu aż na scenie nie pojawił się Zabawny Klaun. Ów jegomość spojrzał na Małego Jasia i rzucił:
-Jasiuuu, ale ty to jesteś brzydki...
Mały Jasio po tym traumatycznym przeżyciu cierpiał katusze, chowając się przed ludźmi przez parę dni w szafie. Przemógł się jednak i poszedł ponownie do cyrku w nadziei na odszukanie sensu istnienia czy coś w tym stylu. Tym razem usiadł w piątym rzędzie kryjąc się za plecami starszaków. Jako że los okrutnym jest, Zabawny Klaun wypatrzył Małego Jasia i używając swego żelaznego grepsu stłamsił bezczelnie resztki jego rozpadającej się tożsamości. Tego było za wiele nawet dla tak dzielnego chłopca i jego historia życia przybrałaby niehybnie tragiczny obrót gdyby na jego ścieżce ku zatraceniu nie pojawił się Wujek Ciętej Riposty. Ów ceniony autorytet wziął za ramię naszego bohatera, wrócił z nim do cyrku i usiedli razem tuż przy arenie. Zabawny Klaun od razu wypalił:
-Jasiuuu, ale ty to jesteś brzydki...
Na to Wujek Ciętej Riposty wstał i odparł:
-Spierdalaj



Pewien facet postanowił zafundować sobie odmładzającą operację plastyczną. Po opuszczeniu kliniki zachwycony podbiegł do kiosku i zapytał sprzedawcę, na ile wygląda lat.
- Może 35...
- Ha! Doskonale! Mam 47 lat!
Potem poszedł do McDonaldsa i zapytał o to samo kasjerkę.
- Ma pan 32 lata?
- Nie! 47! - zakrzyknął uradowany.
Do domu wracał przez park. Na jednej z ławek siedziała staruszka.
- Babciu, jak myślisz, ile mam lat? - zapytał.
- Ja niedowidzę, synku. Ale mam taka metodę, że jak włożę ci rękę w rozporek, to poznam wiek.
- Dobrze - zgodził się mężczyzna.
Starowinka wsadziła mu rękę w rozporek, gmerała, gmerała, gmerała, aż po dziesięciu minutach wyciągnęła i powiedziała:
- 47.
- Skąd wiesz?! - zakrzyknął zdumiony mężczyzna.
- A... hihihi.... stałam za tobą w McDonaldsie.



Do sklepu wbiega facet i pyta sprzedawcy:
- Jest cukier w kostkach?
- Nie ma! - Odpowiada sprzedawca
- A jakaś inna, tania bombonierka dla teściowej?



Przychodzi baba do lekarza, a lekarz w Irlandii.



Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek...
Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał,że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek ma klasę!".
Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy,
najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!".
Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka gladiatora.
Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!".
Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa.
Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy...
Facet w szafie myśli: "Ja pierdolę! Ale wstyd przed Ryśkiem".



wpada grupa terrorystów Do autobusu z downami i krzyczy:
EVERYBODY DOWN!
no to dałny unoszą ręce w górę i krzyczą:
JEEEEEEEEEEEEEEEE!



-czym się różni murzyn od opony?
-jak na oponę założysz łańcuchy to nie zacznie rapować



- name?
- Abdul Rashid Abdullah Abdullah
- sex?
- Four times a week.
- No, no. Male? female ?
- Male, female, sometimes camel



Przychodzi goralka do bacy i mowi:
-baco zaszlam,
-to odejdz-mowi baca,
-ale nie od chodzenia, tylko od pierdolena,
-no to sie kurwa odpierdol....



W pewnej wiosce mieszkal sobie gospodarz, ktory mial kurnik. Co noc do tego
kurnika przychodzil sprytny lisek i pozeral jedna kure albo koguta, zalezy
na co mial chrapke. I tak to trwalo miesiacami, az pewnego dnia gospodarz
schwytal liska i zapytal:
-Czy to ty wyjadasz stopniowo moj drob?
Na co sprytny lisek odpowiedzial:
-Nie!
A tak na prawde, to byl on.



Siedzi facet w barze a przy sąsiednim stoliku samotna kobieta.
Taaka laska!
"Ale piękna kobieta - myśli sobie. Podejdę do niej i zagadam.
Ale co jej powiem? Na pewno cos wymysle. Tylko żebym się nie
zbłaźnił. Nie no, nie pójdę. Jestem taki nieśmiały. Ale ona jest
taka piękna, muszę ją poznać! Powiem jej że zakochałem się od
pierwszego wejrzenia. Eee tam, na pewno mnie wyśmieje. To może
postawię jej drinka i rozmowa sama sie potoczy? Akurat, taka
laska nie zwróci uwagi na takiego szaraka jak ja. Ale to moja
wielka szansa, muszę ją wykorzystać! Gdybym tylko wiedział jak
zacząć..."
W tym momencie kobieta wstała od stolika i zniknęła za drzwiami.
"Uff, no to problem z glowy. Przynajmniej nie muszę się już
męczyć"
Ale po chwili babka wraca i znów siada przy stoliku obok.
"Tak, wrociła! To znak że jesteśmy sobie pisani, Bóg mi ją
zesłał! Zagadam do niej, nie ma się czego bać. Żebym tylko wymyslił co
mądrego. OK stary, bierz się w garść i ruszaj."
Gość wstaje, podchodzi do kobiety i pyta:
- Byłaś w kiblu się wysrać ?



Michael Jackson i jego żona znajdują się na porodówce z ich nowonarodzonym synem. Nagle wchodzi lekarz i Jackson zadaje pytanie:
- Doktorze, jak długo nie będziemy mogli uprawiać seksu?
- No cóż, poczekałbym, aż będzie miał przynajmniej 15 lat...



spotyka niedźwiedź jeża, który coś je. Pyta więc:
-co jesz?
-co niedźwiedź?
Niedźwiedź zrozumiał, że w wymowie trudno może go było zrozumieć i jeż zrozumiał inaczej, więc postanowił doprecyzować pytanie:
-co jesz jeżyku?
-co niedźwiedź misiu?



Idzie zając z prezerwatywami na uszach. Spotyka go wilk:
- Zając, po co ci te prezerwatywy na uszach?
- A bo jestem smutny, mam kiepski humor i w ogóle szkoda gadać...
- No dobra, a prezerwatywy?
- Podkreślają mój chujowy nastrój...



W dyskotece. Koleś podchodzi do panienki.
- Tańczysz?
- Tańczę, śpiewam, gram na gitarze.
- Co ty pleciesz?
- Plotę, wyszywam, lepię garnki...



Niezwykle napięta sobota w jednej z parafii. Wikary na karteczkach zapisuje przed każdą mszą imiona narzeczonych ale niestety przed jedną z mszy gubi karteczkę. Tuż przed samą przysięgą małżeńską podchodzi do pary i ... pamięta tylko imię pani młodej. Pyta więc zestresowanego młodziana:
-Jak Pan ma na imię?
Młodzieniec nie wie o co chodzi i tylko się czerwieni.
-Pytam jak Pan ma na imię?
Młodzieniec milczy a w kościele słychać już szmer zniecierpliwienia
-No jak Pan ma na imię??
Pan młody: Pan ma na imię...Jezus!!



dlaczego kobiety rano trą oczy.
bo nie mają jaj, by się po nich podrapać.



Idzie paniusia po mieście z Yorkiem na smyczy. York wyczesany, uczesany, no po prostu kudłaty cud. Podchodzi do niej żul..patrzy na Yorka..na paniusie..na Yorka.. w końcu mówi..
- Przepraszam najmocniej..cipa pani wypadła

komentarze [1]

[ elliott smith was right when he said: nobody broke my heart, yeah i broke my own ]
wtorek, 19 lutego 2008 22:34:50

Elliott Smith ma zawsze rację. Chciałabym umieć zapominać. Chciałabym umieć się nie przejmować, tak jak kiedyś to sobie postanowiłam. Krótko wytrwałam w tym postanowieniu.
Nie zostawiaj mnie, nie zostawiaj mnie, to pudełko to moja klatka. :x
W szkole. Taak, w szkole. W szkole jest pusta przestrzeń i poza szkołą też.

Już nie jestem.
Czym? Kim?
Nie wiem.
Boże, jestem zupełnie jebnięta.

Uwielbiam płakać, wylewać z siebie cały ten straszny, straszny żal.

komentarze [1]

[ if i was a folk song... ]
niedziela, 17 lutego 2008 12:31:14
Gdybym była piosenką folkową... Byłabym smutno-wesoła. Wesoła muzyka, subtelne gitarki [takie jak w degernas], jakieś pianinko [jak w us ones in between]... I smutny tekst. Najlepiej o'harystyczny. Choć nie jestem pewna, czy jakikolwiek jego wiersz jest smutny. Frank pozwolił mi inaczej spojrzeć na świat. Wszystko zrobiło się dla mnie niezwykłe. Wszystko traktuję jak przygodę. We wszystkim dostrzegam jakieś przesłanie, jakieś drugie dno, alegoryczne znaczenie i naukę. Ale nie tylko dzięki niemu, a również dzięki Antoninie.

Nie robienie absolutnie niczego przynosi najwięcej satysfakcji, kiedy masz świadomość, że jednak powinieneś COŚ robić.

Gdybym była piosenką folkową, to mógłby być fragment mojego tekstu. Jakiś bard wyśpiewywałby go, linijka po linijce, swoim aksamitnym, przepełnionym emocjami głosem. Może nawet wiedziałby, że ta piosenka kiedyś była człowiekiem. Byłabym piosenką niekomercyjnego artysty, śpiewaną dla przyjemności, a nie dla pieniędzy. Miłośnicy niekomercyjnej muzyki słuchaliby mnie z zachwytem, leżąc na tapczanie i marząc. A potem pokazaliby mnie przyjecielowi, podczas wspólnego czytania komiksów. Nikt by się mnie nie wstydził. Ci nieliczni, którzy by mnie znali, byliby dumni.

komentarze [3]

[ Jestem dziwna. ]
środa, 13 lutego 2008 20:18:42

Zaczęłam ten dzień ze skate punkiem, kończę z folkiem. Pierniki maczane w herbacie podtrzymują ten specyficzny nastrój. Powinnam się uczyć, ale jakoś mi się nie chce. Słucham Eliocika.

komentarze [2]

[ i want a range life... ]
wtorek, 5 lutego 2008 10:11:04
Znów nie mogłam zasnąć dobrą godzinę, ale dziś zostało mi to wynagrodzone pięknym snem! Nie pamiętam całego, jedynie kilka słabo ze sobą powiązanych scen.

Scena 1. Boleszkowice (hahahahahah). Chodnik w pewnej odległości od mojego domu. Czas pomiędzy popołudniem a wieczorem. Niebo jest przepiękne: w większości pokrywają je szare chmury, tylko nad moim domem w chmurach tych jest pierzasta, świetlista dziura. Po prawej stronie ukazuje się już księżyc. W tych okolicznościach przyrody mój dom wydaje się jakiś piękniejszy. Nie ma bałaganu na podwórku. Jestem z Rafałem.
- Patrz, jaki piękny księżyc - mówię.
- Ale który?

Scena 2. Moja stara szkoła, stara klasa. Siedzę w ławce za Martyną. Rozbrzmiewa dzwonek na przerwę, wstajemy i zaczynamy sobie gadać. Tak jak zawsze. Podchodzi do mnie Alka Gląba i pyta, czy pomogę jej z angielskiego. Znowu zaczyna się lekcja, godzina wychowawcza. Siadam obok Martyny i znowu gadamy i mamy bekę z czegoś. Stare, dobre czasy.
Później jeszcze gadamy z Wiolką i śmiejemy się z plakatów tokio hotel.

Scena 3. Jakiś dom. Nie wiem jaki. Z Rafałem jestem. Gadamy o dupie i maryni, w skrócie dim [musiałam to napisać xdddd] W pewnym momencie ja wspominam coś o jakimś konkursie na najlepsze zdjęcie przyjaciół. Robimy sobie zdjęcie, które od razu wyskakuje z aparatu i jest takie fajne, no.

Obudziłam się, i aż nie mogłam uwierzyć, że to był sen. Wszystko było takie realistyczne, takie piękne.
Od razu poczułam, że potrzebuję herbaty.


Słucham pejwmęciku :*

komentarze [4]

[ ------ (jak wymyśle tytuł to dam c:) ]
poniedziałek, 4 lutego 2008 10:06:47
Przed snem ciągle myślę o jakichś pseudointelektualnych pierdołach, o których przeważnie potem zapominam. Oczyszczam umysł i próbuję marzyć. Przez kilka chwil widzę pięknego rudzielca śpiewającego mi do snu... A potem on znika i znów zaczyna się błędne koło pseudointelektualizmu. Przeważnie myślę o sobie, o jakichś durnowatych cechach swojego charakteru. Z wczoraj 'przemyśleń' pamiętam jedną rzecz - doszłam do wniosku, że powiedzonko zbuntowanych nastolat 'I'm sorry, I can't be perfect' sprawdza się tylko dlatego, że tak sobie powtarzają i w to wierzą. A gdyby sobie muwiły tak jak ja: 'Kiedyś byłam idealna, ale teraz będę jeszcze lepsza' to byłyby idealne jak ja. Ale są na to zbyt głupie. I chuj.
Z tymi moimi durnowatymi rozmyślaniami to nie jest tak, że ja jakoś specjalnie się nad nimi głowię. One tak jakby same ze mnie wyciekają. To taka defekacja umysłu ;D Oczyszcza się z mądrych myśli, aby mógł napełnić się głupimi, hahaha.

Wreszcie film mi się zaczął ściągać powolutku ;p niedługo dociągnie do 100% :D

wbijać tu, bo jak nie, to dostaniecie brzeszczotem po jajach XD

komentarze [1]





xięga
o mnie
ulub
last.fm
fotoblog


2007
luty (16)
marzec (35)
kwiecień (20)
maj (21)
czerwiec (9)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (9)
październik (7)
listopad (10)
grudzień (8)

2008
styczeń (4)
luty (9)
marzec (3)
maj (1)
wrzesień (1)

2009
marzec (1)







Ulubieni
mersedesfuck-a-doggzildjianarson-dangerous